Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.
Blog > Komentarze do wpisu
Cefałka

Sprawa dokumentów, które należy przesłać do Firmy gdy ubiega się o staż nie jest prosta. Dodatkowo, komplikuje się gdy są to dokumenty w języku angielskim, którego, przynajmniej dla mnie, wciąż mogę nazwać językiem bardziej obcym niż moim.

Mój pierwszy staż odbyłam dzięki studenckiej organizacji, w której wszyscy byliśmy prowadzeni za rękę. Teraz widzę to wyraźnie. Organizowano specjalne szkolenia, co do tego jak pisać CV, Cover Lettery i jak gromadzić te wszystkie papierzyska, których wymagał nasz pracodawca i których była ogromna ilość. Myślę, że jeśli ktoś wybiera się na swój pierwszy staż, to studencka organizacja, jest najlepszą drogą jaką może obrać.

Ale studia się kończą, a wraz z nimi zabierane są nam ochronne skrzydła uczelni. Teraz nikt nie mówi nam o programach stażowych, możliwościach pracy, nie pomaga odpowiedzieć na pytanie co dalej robić? Minęło pół roku odkąd skończyłam studia i mniej więcej orientuję się jak potoczyły się losy osób z mojego roku. Ja byłam na stażu, ale są też tacy, którzy szukali przez ten czas pracy, początkowo w wyuczonym zawodzie, a później gdziekolwiek, żeby na końcu zgodzić się na prace byle gdzie, bo ile można siedzieć w domu? Nieliczni mogą powiedzieć, że dyplom nie powędrował do szuflady, ale że robią to o czym uczyli się, jakby nie było, ciężkie pięć lat.

Podobne pytania zadaję sobie i ja. Gdzie jest moja droga?

A ostatnio znów gromadzę dokumenty stażowe. Choć rozum podpowiada, za wysokie progi na twe skromne nogi, to piszę List motywacyjny w którym staram się przekonać, że warto dać mi szansę, że dam z siebie wszystko. Po raz kolejny układam CV, tak aby wyglądało jak najlepiej, uczę się angielskiego technicznego, a w planach nauka języka ukraińskiego, który od wakacji chodzi mi po głowie i wszystko na to wskazuje, że nie jest tylko chwilowym zauroczeniem.

Wiem, że to tylko jedna z możliwości, ale nie darowałabym sobie gdybym nie spróbowała.

czwartek, 25 lutego 2010, kot_w_butach84
Komentarze
Gość: capucine, areims-256-1-123-208.w90-58.abo.wanadoo.fr
2010/02/25 22:32:28
Ambitny Koteczku, bardzo dobrze! Tak trzymac! Lepiej ustawic poprzeczke wyzej i dazyc do celu niz zadowolic sie byle czym. Choc i to nie jest prawda bo czasem nie ma wyboru, i trzeba robic rzeczy, ktore niekoniecznie naleza do naszych ulubionych;-) Ja w swoim zyciu wykonywalam juz rozne zawody, i pewnie jeszcze to nie koniec. Zawsze sie czegos nauczylam. Pracowalam jako: dziennikarz, tlumacz, asystentka, nauczyciel fr, pl, sprzedawczyni czekoladek, sprzedawczyni serow, fille au pair, sprzataczka, prywatny tlumacz, tlumacz kabinowy, ochotnik w schronisku dla zwierzat, ochotnik w centrum, nauczyciel dzieci, egzaminator, wlasciciel wlasnej firmy, pilot, przewodnik, kierowca, etc .Byly to bardzo rozne doswiadczenia. Uwielbiam uczyc sie nowych rzeczy. Chcialabym np teraz zostac instruktorem fitness w wolnych chwilach ale studia sa daleko;-) Buziaki i tzrymam za Ciebie kciuki i wierze, ze sie uda!
pa
-
2010/02/25 22:47:11
Capucine!!! Widzę, że masz doświadczeń za sto osób! Ale ja wiem, że takie rzeczy kształcą. Do dziś pamiętam jak opowiadałaś mi o tym jak uczyłaś się kaligrafii chińskiej:-)
Ja kiedyś pracowałam w fabryce kosmetyków jako zakręcacz słoiczków z kremami i pakowacz ich do pudełek, a później w innej firmie kosmetycznej jako rozlewacz perfum (tydzień nimi pachniałam), klaskacz w programach w TV, nauczyciel chemii i matematyki, od przyszłego tygodnia także polskiego, łuskałam bób, po czym popuchły mi strasznie ręce ale spróbowałam. I to nie przez to rzuciłam tą robotę, tylko przez zapłatę, tak na marginesie.
A powiedz, kto to jest tłumacz kabinowy??
Ściskam Cię Kochana!!!!
-
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/02/25 23:32:29
trzymam wiec kciuki !!! a czego to czlowiek juz w zyciu nie robil i jakich zajec sie nie imal:)? matko i ojcze. ale nie ma tego zlego. wszystko czegos nauczylo i uczy nadal. buzka.
-
2010/02/26 10:53:47
Uno :-) Każde trzymanie kciuków mile widziane! Nie wiem czy się uda, nie chce zapeszyć, to jest jakiś pomysł, jeśli się nie uda to znajdę inny:-)
A czym Uno jeśli mogę zapytać zajmowałaś się? Capucine zrobiła mi długaśną listę:-)) Imponującą!
Pozdrawiam cieplutko, czas się ubrać i mieszkanie ogarnąć. Miłego dnia!
-
Gość: , cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/02/26 11:27:45
drukarz, sekretarka, pilot wycieczek, sprzataczka, au pair, nianka, wlasciciel firmy wlasnej, w schronisku, w delicatessen z organic food, w coffee shopie, kelnerka i to chyba wszystko. imponujaca ta lista nie jest, ale mi wystarczy;)))
-
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/02/26 11:32:45
o, to bylam ja-invitada:)))
-
2010/02/26 11:59:20
Uno :-)) Myślę, że bardzo imponująca! To Twoje doświadczenia. Ja z jednej strony cieszę się, że pracowałam np w fabryce kosmetyków ale z drugiej wiem, że było mi tam ciężko, nie podobała mi się atmosfera tam panująca. To było ciekawe doświadczenie, ale cieszę się, że się skończyło.
A drukarz to mnie zaskoczyłaś:-) Moje dwie przyjaciółki też pracowały w drukarni. Mnie się zdaje, że są ludzie którzy dobrze czują się pracując w sklepie na kasie (np mój brat kiedyś pracował mięsnym i bardzo mu się to podobało) a inni którzy pracują w tym samym zawodzie męczą się strasznie. K pracował kiedyś na kasie w hipermarkecie i był bardzo niezadowolony.
Ja już po śniadaniu. Teraz prysznic:-))
Ciumek
-
Gość: capucine, areims-256-1-123-208.w90-58.abo.wanadoo.fr
2010/02/26 13:55:35
O rany! Invitada byla drukarzem;-) Ciekawam co drukowala?;-)
-
2010/02/26 14:27:35
Capucine :-)) moja przyjaciółka instrukcje obsługi do Nokii i jakieś gazety. Więc w przerwie można było sobie poczytać:-)
Mam nadzieję, że masz miły dzień. Ja właśnie odkurzyłam całe mieszkanie i jak zmieniałam worek w odkurzaczu to rozwaliłam sobie rękę. Na pogotowie nie trzeba jechać, ale było ostro, tzn krwawo... Bleee! Nie znoszę krwi, szczególnie WŁASNEJ
Ciumek
-
Gość: capucine, areims-256-1-123-208.w90-58.abo.wanadoo.fr
2010/02/26 14:54:53
Oj, uwazaj! A swoja droga to dziwne troche bo przeciez w odkurzaczu nie ma jakis ostrych czesci... A moze sie myle?;-)Ja mam zaraz lekcje, a tak wogole to spie dzis na stojaco, nawet kawa mnie nie ratuje! Buziaki
-
Gość: una invitada, cpc2-sgyl7-0-0-cust520.sgyl.cable.virginmedia.com
2010/02/26 16:10:44
polisy ubezpieczeniowe i takie tam gowniska. potem doszly ksiazki. ale nie zadne Zeromskie, ale polscy autorzy, ktorzych stac nie bylo na znane wydawnictwa. bylo fajnie, ale ludzie beznadziejni do kwadratu:)
-
Gość: capucine, areims-256-1-123-208.w90-58.abo.wanadoo.fr
2010/02/26 17:37:26
Mi to raz zaproponowali prace w takiej jednej g....drukarnii w Kr zebym sie zajela kontaktami z Fr. Moja praca miala polegac na calodziennym dzwonieniu nie wiadomo do kogo;-) Cos mi to smierdzialo wiec odmowilam. Pozniej sie dowiedzialam, ze ta drukarnia wydrukowala nielegalnie czy legalnie Biblie Szatana i Mein Kampf i miala straszne jaja z prawem:-)O Moj Boze! Caluski dla Was Dziewczynki
-
2010/02/26 18:05:40
Capucine :-) Jakbyś mi powiedziała, że uszkodziłaś się odkurzaczem to też bym się zastanawiała jak... Już opisuję: Bo mój odkurzacz się tak rozkłada, żeby mu zmienić worek na śmieci no i ja sobie zatrzasnęłam tam rękę. Mam teraz wielki opatrunek ale "do wesela się zagoi" ;-) Kochana to może idź się kimnij dziś wcześniej? Ja się zbieram do K. będziemy coś oglądać, bo jesteśmy już po pysznym obiedzie:-)
A co do drukarni to to jest bardzo ciężka praca. Dobrze, że uniknęłaś tamtej pracy!! Że miałaś nosa.
Ciumek
-
2010/02/26 18:09:41
Uno :-) Podobnie miały moje przyjaciółki, bardzo nieciekawa atmosfera. Uciekały stamtąd jak tylko szybko mogły. Ja podobnie czułam się w tej fabryce kosmetyków.
Pozdrawiam cieplutko :-))
-
Gość: capucine, areims-256-1-93-232.w90-58.abo.wanadoo.fr
2010/03/02 17:36:22
Uprzejmie prosimy o nowy wpis! ;-)
-
2010/03/02 18:14:34
hahaha
Będzie;-)