Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.
Blog > Komentarze do wpisu
Zamek Toszek, Jezioro Pławniowice i Pałac Pławniowice - czyli cudze chwalicie a swego nie znacie.

Mieszkańcy Opolszczyzny wygrali los na loterii – mieszkają w przepięknej okolicy. To oczywiście moje subiektywne zdanie, K który bardzo cieszy się z naszego powrotu do Krakowa żartuje czasem, że jest tam za płasko. Ja byłam zachwycona, rower bez hamulców nie stanowił problemu. W modernizację ścieżek rowerowych wpakowano całą masę pieniędzy, bezkresne połacie lasu są świetnie oznaczone, na licznych skrzyżowaniach cyclo-tras nowiutkie tabliczki informują o możliwościach jakie dla nas przygotowano, są podane kilometry. Trudno się zgubić, trasy wyznaczone są z głową i widać że planowane są następne. Jeśli spędzałabym urlop w Polsce z dużym prawdopodobieństwem wybrałabym tamte rejony.

Osobom zmotoryzowanym polecam dziś trasę ToszekPławniowice jezioroPławniowice Pałac. Terytorialnie jest to już województwo Śląskie, jednak znajduje się o przysłowiowy rzut kamieniem od Opola. Trasy rowerowe akurat w tamtych okolicach są kiepskie (jeszcze) dlatego auto będzie lepszym wyborem.

Zapakowaliśmy kilka śniadań do naszego Kubusia – jak pieszczotliwie nazywamy nasz bolid, sporo wody i wyruszyliśmy. Ja wyposażona z dobrą mapę jak zwykle kierowałam naszą małą ekipą. O dziwo krakowskie rejestracje nie powodowały antagonizmu na drogach, jechało się spokojnie, jakoś kulturalniej niż w Krakowie. Bez problemu dostaliśmy się do Toszka, zaparkowaliśmy nasz środek komunikacji na rynku czujnie sprawdzając czy nie ma jakiś tabliczek zakazujących tego manewru. Fakt że było tam postawionych dwa tuziny innych aut nie uspokajał nas, wiadomo że krakusom najpierw wlepiono by mandat za nieprzepisowe zastawianie parkingu.

Obfotografowaliśmy ryneczek, zjedliśmy litr lodów na które namówił mnie K i ruszyliśmy na podbój zamku. Nie było to zbytnio trudne, nie trzeba było walczyć z tysiącami żołnierzy, przypławiać się przez fosę pełną aligatorów, zamek stał otworem, czekał na turystów. Wejście na dziedziniec nie jest zagrodzone kasą biletową, jedynie możliwość zwiedzania komnat jest płatne, ale z tego co pamiętam są to raczej symboliczne opłaty.  Piękna pogoda tak nas rozleniwiła, że o zwiedzaniu czyjś posprzątanych zapewne pokoi  nie było mowy.

 

 



Ładne odrestaurowane mury były doskonałymi modelami, robienie zdjęć było czystą przyjemnością. Zjedliśmy drugie śniadanie i wyruszyliśmy w dalszą drogę.

Zaparkowaliśmy Kubusia w Niewieszczach obok ośrodków wczasowych.



To dobre miejsce na przestawienie się z czterech kółek na dwie… nogi. Chwilę czasu zajęło nam odgadnięcie co jest „nie tak” z tą tablicą.

 

Zbyt troskliwy grafik umieścił północ na południu a południe na północy tak aby patrząc na mapę „widzieć” u góry to co ma się przed oczami. Ktoś kto to projektował chyba słabo wierzył w iloraz inteligencji turystów. Co ciekawe po drugiej stronie jeziora znaleźliśmy podobną tablicę

znów tak zaplanowaną aby szare komórki rozleniwionych turystów zbytnio się nie przegrzały próbując nie zgubić się w tym labiryncie z JEDNYM jeziorem.

 

 

Kilka osób taplało się w jeziorze, my podziękowaliśmy, mamy ograniczone zaufanie do tego typu zamkniętych zbiorników wodnych. Wybraliśmy relaks na plaży i spacer wzdłuż brzegu. Sprawnie dotarliśmy na drugą stronę jeziora Pławniowickiego i wyruszyliśmy w poszukiwanie pałacu w Pławniowicach. Wystarczyło przejść przez kanał Gliwicki, skręcić w lewo i nogi same poniosły w odpowiednim kierunku. To co zastaliśmy na miejscu przerosło nasze wyobrażenie.



 

 

 

 

Sądzę że to jeden z najpiękniejszych budynków jakie widzieliśmy. Zrobiliśmy chyba sto zdjęć zachwycając się głośno (może odrobinę zbyt głośno, ale stróż pilnujący tej piękności patrzył na nas bardzo przychylnym okiem), spacerując, spacerując, spacerując. Park, mały stawik i oczywiście pałac otoczone są murami które stwarzają wrażenie intymności i odpoczynku. Po raz n-ty cieszyliśmy się, że udało nam się wybrać na tą wycieczkę potwierdzając przysłowie „cudze chwalicie a swego nie znacie”.

Nasza super mapa poinformowała nas, że w Pławniowicach znajduje się jakiś stary, zabytkowy spichlerz. Skrzat  nie bardzo chciał współpracować, mam wrażenie, że bawiły go nasze poszukiwania.

 

Wydaje nam się, że znaleźliśmy, za ewentualną pomyłkę przepraszamy.



Robotnicy budujący coś obok byli dziko zainteresowani naszą małą grupką narwańców robiących zdjęcie dziwnej budowli.  Mój nasycony licznymi thrillerami umysł od razu wyobraził sobie okolice spichlerza gdzieś na planie „Sierocińca” czy innego dreszczowca. 

Chwile jeszcze popląsaliśmy po okolicach chcąc przedłużyć naszą piękną wycieczkę. Wróciliśmy tą samą drogą, nasze autko dzielnie czekało (tylko jakiś desperat - kolekcjoner połasiłby się na Kubusia). Właśnie tego typu sposób spędzania wolnego czasu są dla nas najcenniejsze. Jeśli będziecie w tamtych okolicach polecam spacer „ścieżką kota w butach”. Mnogość atrakcji pozwala odpowiednio do potrzeb zmodyfikować proponowaną przeze mnie trasę.   

 

 

poniedziałek, 21 maja 2012, kot_w_butach84
Komentarze
2012/05/21 13:28:43
Świetnie napisana relacja! Z przyjemnością przeczytałam:)
Zdjęć to robicie jak szaleni, hehe :p. Ja ostatnio zdecydowanie mniej. Jakoś spadła mi chęć fotografowania, bardziej skupiam się kolekcjonowaniu obrazów w głowie. :))
Wydaje mi się, że czasem zbyt daleko szuka się pięknych i nietuzinkowych miejsc... My sobie to uświadomiliśmy po raz kolejny na majówce. Wspaniałe tereny rowerowe odkryliśmy!
Miłego dnia:*
P.S. mail dotarł?
-
2012/05/21 14:24:32
pałac świetny ale muszę przyznać, że mnie zawsze bardziej kuszą zamki a ten wygląda świetnie;)
No, my jednak zdobywaliśmy jeden w taki solidny sposób, jak dotarliśmy na szczyt, wyglądaliśmy pewnie, jak psy gończe, języki zwisały nam do ziemi:)
chiara76.blox.pl/2007/07/Zamek-Tratzberg.html
-
2012/05/21 16:52:45
Pięknie! Ściskam!
-
2012/05/22 06:03:13
Gusiooku :-)) Dziękuję Ci bardzo! chyba ze trzy dni pisałam ten wpis, ciągle mi się wydawało że nudzę, po co opisuję te wszyskie poboczne sczegóły, ze ludzie wola opis historyczno - przyrodniczy niż to że jedlismy lody na rynku w Toszku. Ale potem pomyslałam, że przeciez nie od dziś wiadomo, że opisy komnat, architektury, historii rozbudowania, podbojów i inne historyczne smaczki to nie u mnie. I zostało po mojemu.
Odnośnie zdjęć to czasem tak mamy, że po prostu bardzo szybko jedziemy, cel jest jeden - zmęczyć się porządnie. Ale potem myślę, że następnym razem przejedziemy ta trasę z aparatem. K z anielskim spokojem zatrzymuje się raz po raz gdy obfotografowuje wazne punkty w terenie. Może to moje pisanie zachęci jakiegoąś fotelowca że na zewnątrz też może być fajnie? Jeśli tak to bardzo chętnie. Ja pamietam Twój wpis o Borholm, byłam baaaardzo zadowolona i przekonałaś mnie w 100% żeby tam pojechać!
Mail dotarł, odpisze niedługo, na razie jak szalona robię jakieś projekty i jestem na etapie kupowania bilety. Odezwę się smsem ;-) Ściskam Cię mocno, co czytasz teraz?? Ciumeczek
-
2012/05/22 06:08:16
Chiaro :-) hahaha, ja też lubię zamki, nie jestem może fanką zwiedzania komnata po komnacie, raczej całokształt. Nie znam się na stylach więc bym nie doceniła "smaczków" wyposażenia. Czasem dla mnie te zamki sa tylko pretekstem żeby gdzieś pojechać, pobyć na swiezym powietrzu.
A Ty lubisz jeździć na rowerze? Pozdrawiam ciepło!!
-
2012/05/22 06:09:10
Virgo :-)) Ściskam również i mam nadzieję, że miałaś dobry poniedziałek
-
2012/05/22 07:29:47
a cóż to za drewniane leżanki na jednym ze zdjęć, czy to może sztuka, a ja się na niej nie znam:)?trasa wygląda bardzo interesująco, ja lubię takie zameczki, domy szlacheckie, pałacyki. a jakiego skansenu niedaleko Was nie ma? popatrzyłabym na zdjęcia z przyjemnością.
-
2012/05/23 09:30:12
Uno :-)) W sumie nie wiem co te leżaki tam robiły, chyba na zasadzie ławek. Skansenu nawet nie wiem, ja znam tylko ten w Sanoku. Ale poszukam. Myślę że w beskidzie niskim byoby więcej takich zabytków, na rowerze w jeden dzień słabo. Już wypatrzyłam niedaleko Krakowa kilka dworków, taki może bez szału są, ale i tak mamy ochotę :-)
A jak u Ciebie z wyprawami? Pozdrawiam Cię mocno!!!
-
2012/05/23 18:11:46
ja na razie nigdzie sie nie wyprawiam, bo czasu zabraklo. zobacze, moze w lipcu. bede w Krakowie:)
-
2012/05/23 18:17:09
Uno :-) To super!! A mniej więcej kiedy? Ja wylatuję 10 lipca, jeśli będziesz wcześniej to bardzo chętnie spotkam się na kawę, ciastko, obiadek czy co tylko chcesz ;-)
-
Gość: una invitada, cpc1-sgyl7-0-0-cust1450.18-2.cable.virginmedia.com
2012/05/23 21:14:36
no a ja bede 15 lipca do 16. alez niefart, bo tez bym sie chetnie z Toba spotkala:(
-
2012/05/23 21:41:42
Uno :-(( Szkoda!! Ale może następnym razem będziesz gdzieś w okolicach Polski? Ewentualnie do mnie do Azji zapraszam :-)))
-
2012/05/24 12:12:41
Toszek chyba by mi się nie spodobał, ale zamek jak najbardziej mnie zainteresował. Tylko jak można było go nie zwiedzić, kiedy "stał tam otworem" i czekał? Niewybaczalny błąd ;)

Atrakcji faktycznie Wam nie brakowało, ten kompleks pałacowo-parkowy też wydaje się być godny zainteresowania.
-
2012/05/24 16:23:58
Byliśmy w Toszku na tym zamku, Pławniowice też znam :)
Natomiast tego pałacu nie miałam okazji zwiedzić.
Myślę że zalew jest ok bo ludzie wiem że tam jeździli łowić ryby i nadal w tym celu jeżdżą a również się kąpać. Też kiedyś na nim byłam.
-
2012/05/24 16:26:38
Tzw. tego Zespołu Pałacowego w Pławniowicach to nie znam ale.. możliwe że jako dziecko tam byłam bo z rodzicami nie raz do Pławniowic się jeździło.
-
2012/05/25 09:23:46
Taitko :-) Ty jestes wyjadacz zamkowy, że tak napiszę, więc Ciebie zauroczyć to cięzko będzie ;-) K odląd skrzywdziłam go muzeum Czarnobylu w Kijowie nie chce się dac zabrać do innego muzeum. Ja też jakoś średnio lubię. Za to oboje lubimy godzinami spacerowac po lesie. Dla każdego coś innego.
Pałac spodobał nam się strasznie, ale przede wszystkim cała wyprawa była dla nas super przyjemnością.
Pozdrawiam mocno!!
-
2012/05/25 09:34:02
Judytto :-) Od Ciebie znacznie bliżej w tamte okolice. Ja zawsze gdzie jestem mam cały komplet map na dany temat. Zwykle to one sa dla mnie cenniejszą informacją niż przewodnik, a Ty też czytasz tego typu pomoce?
Pozdrawiam ciepło! Dobrego dnia :-)
-
2012/06/18 11:32:15
Relacja godna prawdziwego przewodnika. I fotek narobiliście milion ;-)
Zdjęcia tego Zespołu Parkowo- Pałacowego w Pławniowicach podbijają serca. Przepiękne miejsce :-) Pałac przypomina mi jeden z zamków, które widziałam we Francji.
A w ryneczku w Toszku widać wpływy czeskie :-) I tak spokojnie tam...
Pozdrawiam
-
Gość: dorita, 89-70-72-168.dynamic.chello.pl
2013/07/08 18:22:33
piękneeeee fotki,uwielbiamy takie miejsca ,jak mamy okazję to zwiedzamy, jestem teraz w pl i wybieram się tam ale...hehe nie jestem zmotoryzowana...i nasuwa mi się pytanie, mniej wiecej jaka odległośc jest między toszkiem a pławniowicami ( pytam ze względu na dzieci ;))?podrawiam serdecznie
-
2013/08/01 10:32:40
udało ci się uchwycić bardzo ciekawe miejsca na fotografiach :)