Za 20 lat bardziej będziesz żałował tego czego nie zrobiłeś, niż tego co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj. Śnij. Odkrywaj.
Blog > Komentarze do wpisu
Trzy dni bez snu, dwie noce na lotniskach - czyli mój powrót z Azji

Usiadłam na środku pokoju w kraju w którym spędziłam dwa miesiące. Usiadłam i załamałam ręce, bo nijak nie mogłam sobie wyobrazić, że wszystkie moje pamiątki z Macau wraz z przywiezionymi rzeczami uda się wpakować do jednej walizki i jednego plecaka na laptopa. Poznana Niemka rozsądnie doradziła, żebym wyrzuciłam trochę swoich niepotrzebnych rzeczy tym samym robiąc dodatkowe walizkowe miejsce. Rada przednia jednak nie dla osoby, która na wyjazd, tak, zgadza się z czystej próżności, zapakowała najlepsze ubrania. Regularnie zaczęłam upychać: rajstopy (nie wiedzieć po co zapakowane do kraju tropikalnego), kałamarnice, koszulki, raki w sezamie, sukienki: sztuk wiele, groszki wasabi, podręczniki do nauki języka angielskiego - w wolnych chwilach (przez dwa miesiące nie udało się takich znaleźć), tony ulotek z przeróżnych świątyń, chińską wódkę sztuk dwa (bardziej przypominającą rozpuszczalnik niż napój pity dla przyjemności). Szybko ubywało miejsca w bagażach, a rzeczy na podłodze, łóżku, szafkach jakby wciąż było tyle samo. Po kilku godzinach skomplikowanych obliczeń matematycznych, dopasowywania na zasadzie puzzli skarpetek do kształtu butelki napoju ryżowego, spojrzałam na swoje dzieło: walizka: sztuk raz, plecak: sztuk raz, torebka i dwie siatki. Nijak nie chciało być inaczej. Zapobiegawczo zapakowałam do siatek jedzenie, w razie czego planując że będę tłumaczyć, że to na drogę. Kontrolerzy będą musieli uwierzyć, że jestem w stanie zjeść te kilka kilogramów jedzenia podczas dwóch lotów.

Znajomy z pracy zamówił taksówkę. Opuszczałam miejsce w którym zostawiłam kawałek siebie. Kraj który udowodnił mi, że dam sobie radę, że jestem dzielna, otwarta, samodzielna. Pokazał, że w Azji też żyją ludzie, maja marzenia, plany. Te kilka informacji które przed wyjazdem zdobyłam na temat kraju do którego leciałam niewiele miały wspólnego z rzeczywistością. Codziennie życie zweryfikowało, zmusiło mnie do stworzenia własnego opisu Macau. Bardzo subiektywnego, ale podpartego wieloma godzinami rozmów z osobami z pracy, mieszkańcami Macau, Hong Kongu i Chin Kontynentalnych.

Jednym z trzech mostów łączących Tajpę z Macau dojechaliśmy do portu promów  TurboJET pływających pomiędzy Macau i Hong Kongiem. Stanęłam w kilometrowej kolejce słuchając ostatnich informacji, rad i przestróg, odebranie wcześniej zarezerwowanego i zapłaconego biletu wydawało się być formalnością. Pani spojrzała na mój paszport, bilety lotnicze i wydrukowany bilet i stwierdziła, że nie mogę płynąć tego dnia do Hong Kongu. Dalszych tłumaczeń nie zrozumiałam. Były one w tej odmianie angielskiego z którą nawet rodowity Anglik miałby problem. Spytałam kolejny raz dlaczego nie mogę jechać dziś skoro mam kupiony bilet. Z chińsko-chińskiego z domieszką angielskiego nie zrozumiałam nic. Mój towarzysz podróży w swoim języku zaczął rozmawiać z panią. Po 15 minutach wiedział i próbował mi to wyjaśnić normalnym angielskim. Okazało się, że moja linia lotnicza nie dogadała się z TurboJETem żeby on transportował pod swoją opieką bagaże podróżnych. Słowem: nie mogłam nadać noc wcześniej bagaży na lot dnia następnego. Wyjścia były dwa:  płynąć rano, a to odpadało ze względu ze mogłabym nie zdążyć na lot, płynąć do innego portu w Hong Kongu (początkowo miałam płynąć do portu koło lotniska) a stamtąd wziąć taksówkę, nią dojechać do stacji kolejowej, złapać pociąg Airport Express i nim, sama opiekując się swoimi tobołami w końcu, okrężną drogą dopłynąć na terminal.

W Hong Kongu znalezienie kogokolwiek mówiącego po angielsku jest dziecinnie proste. Pan sprzedający bilety perfekcyjnym Englishem odpowiada na wszystkie pytania. Taksówkarz kasuje ustalona wcześniej – po angielsku – cenę.

Z perypetiami ale wyjątkowo szczęśliwa docieram na gigantyczny terminal lotniczy Hong Kong. Szybko znajduję dogodną do spędzenia nocy miejscówkę z kontaktem do podłączenia laptopa. Wcześniej u pań dowiaduję się, gdzie będzie odprawa mojego samolotu. Przede mną pierwsza  z dwóch nocy na lotnisku. Już o północy wszyscy śpią, beztrosko zostawiając bagaże, torebki, czasem nawet telefony komórkowe samopas. Jest cicho, spokojnie, przyjemnie. Internet działa sprawnie, wreszcie jest czas, żeby pogadać z przyjaciółmi, poukładać sobie kilka rzeczy w głowie.

Na kolejnym lotnisku - Moskwa-Szeremietiewo ani możliwość rozmyśleń, ani dostęp do Internetu nie cieszy. Po dwóch dniach bez snu jestem wręcz nieprzytomnie śpiąca. Sekunda nieuwagi i głowa leci, oczy zamykają się błagając o sen. 10 godzin lotu z Hong Kongu do Moskwy bardziej mnie wymęczyło niż pozwoliło się zrelaksować. Gdy już czułam że zaraz usnę, wlecieliśmy w strefę nad Mongolią i przez bile 3 godziny samolot udawał wagonik diabelskiego młyna. Byłam tak zmęczona, że nawet nie wpadłam na pomysł, żeby się wystraszyć. Na lotnisku w stolicy Rosji miałam spędzić 17 godzin i nijak nie wiedziałam jak uda mi się przeżyć tyle godzin. To był koszmarny czas. Zwiedziłam wszystkie sklepy strefy bezcłowej, pomalowałam paznokcie (każdy w innym sklepie), obwąchałam perfumy po raz kolejny dochodząc do wniosku, że moje otrzymane w prezencie od K pachną najpiękniej. Byłam głodna, było mi niesamowicie zimno – te kilkanaście stopni, które było w Moskwie było temperaturą o dwadzieścia niższą niż w Azji. Pierwszy raz poczułam, że będę tęsknić, za opętańczo gorącym latem Macau. Umyłam kilka razy zęby, obeszłam jeszcze kilka razy terminal i prawie zaczęłam wyć ze zmęczenia. Byłam pijana z niewyspania, marzyłam o domu, łóżeczku, prysznicu – pachniałam jak żul. Ta śpiąca część mnie cieszyła się że zobaczy bliskich, ale moimi zmysłami rządziły potrzeby pierwszego rzędu, był nim SEN.

Jako jedna z pierwszych odprawiłam się na lot do Krakowa, Wstające słońce pięknie zaglądało w okna, startujące i lądujące samoloty jak zabawki unosiły się i opadały zdawałoby się bez trudu. Lęk przed lataniem spał, nie czułam żadnego strachu, co to jest lot z Moskwy jak ja przeleciałam nad Mongolią z jakimiś tornadami?? Oczami wyobraźni widziałam siebie nie muszącą bać się o zawartość torebki, dwóch siatek i plecaka pasażerkę samolotu Moskwa-Kraków ŚPIĄCĄ.

Radośnie wfrunęłam na pokład oceniając że jest szansa, że będę siedziała sama bo jest niewiele osób. Radośnie czekałam na start gdy radosny Rosjanin zapytał czy kolo mnie jest wolne miejsce. Co miałam zrobić, mniej radośnie powiedziałam że jest. Następne trzy godziny spędziłam, zadziwiająco elokwentnie, co zwykle włącza mi się gdy się napiję na niesamowicie gramatycznej rozmowie po angielsku z miłym moskwiczaninem.  

Szczęśliwa rodzina wraz z K na wyścigi zaczęli mi opowiadać co czeka mnie do jedzenia na obiad w domu. Swoje menu planowałam już od miesiąca, nie mogąc się zdecydować, czy chcę rosołek czy może pomidoróweczkę. Nie chciałam za to ryżu.

Każdy z członków mojej rodziny wziął jakąś sztukę bagażu dziwiąc się jak ja to wszystko dotargałam, widząc ich uginających się pod tymi ciężarami sama zaczęłam się sobie dziwić. W domu wtuliłam się w psie futerko, dosłownie wlałam w siebie rosół, zaskoczony brakiem ryżu żołądek wpierw chciał zaprotestować ale chyba usnął, jeszcze trochę zabawiałam wszystkich rozmową, a później padłam i spałam 24 godziny sama nie wiedząc która jest godzina. Byłam w domu :-)

wtorek, 08 stycznia 2013, kot_w_butach84

Polecane wpisy

  • Jak się bawią chińczycy?

    Jak się bawią chińczycy? Chińczycy śpiewają. Zapamiętale, z przyjemnością, ukontentowaniem. Podczas gdy europejczycy tańczą, skaczą od klubu do klubu, nasi wsch

  • Macau - świątynia Tin Hau (Tin Hau Temple)

    Kot obudził się skoro świt, zerknął na zegarek, 11, czas wstawać, wystawił łapkę za okno, poczuł swąd spalonego futerka, uf, dość ciepło, raczej zrezygnuję z do

  • Tajfun Vincent w Macao

    Ostatnie dwa dni, a właściwie głównie poprzednia noc, uświadomiły mi jeszcze dobitniej, że zmieniłam strefę klimatyczną, kontynent a co za tym idzie także powin

Komentarze
runservice
2013/01/09 11:04:34
wow to sie nazywa podrozowanie,zapewne masz wiele do opowiedzenia o tym kraju i lubisz ciekawe miejsca. Sam troszku podrozuje,jednak najdalej gdzie bylem to na Dominikanie -wyprawa zycia,teraz skrupulatnie zbieram kase na inne podroze,moze Kolumbia,może Azja, Chiny. Uwazam ze nei ma nic lepszego niz podroze i zdobywanie swiata,tego nam Facebook nie zastapi. 3maj sie tam.
-
taita03
2013/01/09 22:04:14
Długo kazałaś na siebie czekać, ale muszę Ci powiedzieć, że właśnie mi wszystko zrekompensowałaś tym rewelacyjnym postem. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że to Twój najlepszy wpis [lepszego nie pamiętam].

Jako wielka miłośniczka perfum chciałabym wiedzieć, co to za zapach, o którym wspominasz?

-
2013/01/10 21:20:40
Runservice witam serdecznie :-) Wyprawa do Chin była niesamowitym fuksem, gdybym nie pracując tam miała sama to wszystko zorganizować, utrzymać się, gdzieś mieszkac przez dwa miesiące w Macau to sądzę że jeszcze wiele lat by musiało minąć, żebym sobie na taką wyprawę pozwoliła.
Zwykle też zwiedzam Europę. Staram się korzystać z możliwości jakie stwarza życie. Ostatnio np byłam w Rzymie na Taize i jestem bardzo zadowolona :-)
A Dominikana brzmi cudowni!
A jakie masz następne plany wyjazdowe?
Pozdrawiam i dobrego wieczoru!
-
2013/01/10 21:23:31
Taito :-))) Bardzo mi miło! A wiesz pisało mi się go bardzo sprawie, widac potrzebowałam takiego świeżego oka, wiadomo, że nie chodzi o pisanie "na akord" nie zarabiam na tym, nie mam obowiązku pisania, robie to dla przyjemności, swojej a jesli czasem i czytelnika tez to tym bardziej mi miło.
Na pewno do tematu Chin wróce, opisze "środek" bo w sumie blogowo to już kota w butach sprowadziłam do kraju.
Mam nadzieję, że mój mail (ten z tego tgodnia) dotarł.
Pozdrawiam Cię ciepło, ja teraz znów na jakiś tydzień zniknę, bo do szpitala idę, ale wracam :-)
Dobrej nocy!!!
-
2013/01/11 19:44:03
Hej dziewczynko! :-) Widzę,że również przeprosiłaś się z blogową rzeczywistością. Czekałam z niecierpliwością na kolejny opis Chin bo zdjęcia oglądam za każdym razem z zachwytem :-) Weź mi zdradź za czym będziesz najbardziej tęskniła a z czym z radością się pożegnałaś?

Ostatnio dosyć dużo podróżuję tylko z bagażem podręcznym. Wyprawy w góry też nakazują ograniczony plecak więc minimalne pakowanie mam opanowane do perfekcji :-) Gorzej jak przyjdzie mi podróżować z większym bagażem plus pamiątki :-D
-
marek.kuchta55
2013/04/03 21:25:05
Jak to bez snu ?:) współczuje
-
2013/04/21 18:31:19
Veritko :-) Przepraszam że dopiero odpisuję ale gdzieś mi Twój komentarz uciekł. Tęsknię za soczystym, prawdziwym mango, miejscami kyóre zobaczyłam, 2 miesiące to czas keidy można zacząć puszczać korzenie.
Na pewno ulżyło mi że nie mam do czynienia już z tamtejszym klimatem, iście piekielna pogoda!
Ja o bagaż się zwykle nie martwię bo targa go K hahaha
Pozdrawiam Cię ciepło, ostatnio jakoś bardziej na fb nam po drodze
-
2013/04/21 18:32:14
marek.kuchta55 ;-) Witam serdecznie w moich progach!
Odnośnie niespania to tak jak w tytule, pobiłam swój własny rekord, da się ale nie polecam ;-)
Dobrego dnia!
-
Gość: Anastazi, *.adsl.inetia.pl
2013/06/19 13:18:45
kiedyś oglądałem program o niespaniu, takie doświadczenie, to żołnierze po trzech dniach bez snu, nie byli w stanie obronić bazy, której właśnie mieli bronić, a pokonała ich grupka kilka razy mnie liczna i mniej wyszkolona :D to tak a propos bezsenności
-
Gość: Agata, 217.8.163.*
2013/08/13 13:37:06
Matko, jak Ty to wszystko uniosłaś? Podróż życia - zazdroszczę, sama wybrałabym się do Azji :)
-
adam.kosedowski
2013/10/07 09:10:39
Przygoda, przygoda :) Super będzie co wspominać.
-
olaf.nieweglowski
2013/10/24 09:00:46
Rewelacyjna przygoda hehe, Rodzina się cieszyła :)?
-
exciting-krakow
2013/11/27 11:00:35
Kiedy możemy liczyć na jakieś nowe posty?
-
maria.rpa
2013/11/27 12:53:39
haha niezła historia, czekamy na następne ;)
-
michalkliszczak
2013/12/03 23:58:32
Ooo dobre na prawdę bardzo przyjemnie się czytało czekam na więcej i pozdrawiam! bardzo serdecznie :)
-
Gość: hotelik, *.adsl.inetia.pl
2013/12/04 14:41:07
szczerze zazdroszczę takiego wypadu i czekam na kolejne wpisu. proszę o masę szczegółów! pozdrawiam:)
-
jolabramczyk
2013/12/08 06:47:58
pięknie i z takimi emocjami piszesz, przyznaję że dopiero tu trafiłam, ale już wiem że na dłużej zostanę a teraz trochę w Twoje historie się zagłębie :)
-
krolestwotytoniu
2013/12/08 13:40:29
Zazdroszę wyjazdu ;) Azja jest piękna :)
-
astronomicznie
2013/12/14 14:23:37
Bardzo ciekawy materiał tak jak cały blog. Chyba zacznę częściej tu wpadać ;)
-
1kornosz-szymon
2013/12/20 14:55:39
Ciekawy wpis,warto było poświecić czas,tylko pozazdrościć wyjazdu do Azji:)
-
grupa-tense.pl
2013/12/30 11:54:20
W Hong Kongu może i znają język angielski ale czy nie jest problemem zrozumienie Chińczyków przez ich "akcent"?
-
meraszka
2014/01/09 18:00:11
te nieprzespane noce to nic ,przy zwiedzaniu takiego kraju,tylko pozazdrościć tak wspaniałych podróży.
Pozdrawiam w Nowym Roku
-
Gość: Alek, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2014/01/19 18:09:51
Niesamowicie pasjonujący blog. Trafiłem tu przypadkiem, ale masz z pewnością nowego stałego czytelnika. Czytając wpisy o Chinach, przeniosłem się w wyobraźni do tego miejsca i marzę, żeby się tam wybrać.
-
rolkowa
2014/01/22 13:00:03
Wow na prawdę nie zazdroszczę Ci. Swoją drogą w ostatnią podróż zabrałam ze sobą rolki kupione na www.rolki.net.pl i śmigałam w nich po lotnisku :D
-
mariuszmatusik
2014/01/25 18:35:34
uwielbiam wszelkie przygody, a najbardziej te które zaskakują i są nieobliczalne, z ryzykiem to już gorzej, ale jak to się mówi bez ryzyka nie ma zabawy :)
-
Gość: Opiekun69, *.adsl.inetia.pl
2014/01/30 14:52:56
Twoje wpisy są fascynujące! Na co dzień jestem opiekunem osób starszych w Niemczech i w wolnych chwilach czytam Twojego bloga z zapartym tchem! Sam marzę o takiej wyprawie i mam nadzieję, że w końcu to urzeczywistnię. Powodzenia!
-
1kornosz-szymon
2014/02/06 13:00:59
Faktycznie, Twoje podróże są fenomenalne. Choć trochę współczuje tak długo nie spać. Na pewno byłeś skonany.
-
Gość: szkoleniowy PP., *.adsl.inetia.pl
2014/02/06 16:36:44
Zazdroszczę takich eskapad!
W nadchodzące wakacje marzy mi się miesięczny wyjazd do Peru, ale jeszcze do końca nie wiadomo,czy to wyjdzie...
Póki co szara rzeczywistość - praca i kilkudniowy wyjazd na spotkanie szkoleniowe i konferencje.
Życzę powodzenia i czekam na kolejne posty;)
-
allaway
2014/02/11 17:15:31
To jest świetna pasja ,podróże wielu z nas marzenie a zwłaszcza do takich krajów.Chętnie tu wrócę i przynajmniej poczytam o tych fantastycznych podróżach.
-
lukas877777
2014/02/13 10:48:53
Przynajmniej masz co wspominać :)
-
jahydraulik
2014/02/15 22:11:44
Wspaniały ten blog,można się wiele dowiedzieć i obejrzeć piękne zdjęcia.A co tam te nieprzespane noce ,jak można tyle ciekawego świata zwiedzić.
-
krzysztofdieta
2014/02/28 14:43:49
Byłaś w Azji? Ależ zazdroszczę...
-
konkurssemeko
2014/04/09 20:51:39
wspomnienia to piękna rzecz, ale foty też zawsze się przydają
-
fryzjerkatowice
2014/05/30 09:49:48
zazdroszczę takiej przygody
-
paulinakropka
2014/06/02 17:09:52
Ale Ci zazdroszczę tego wyjazdu do Azji!:-)
-
jozzeff
2014/06/06 14:03:16
Bardzo ciekawi wpis, mam nadzieję, że nie zawiesiłaś działania bloga i pojawią się tu nowe wpisy:)
-
anastazjawojtczak
2014/06/11 11:20:08
Nawet te nieprzyjemności budują całościowy obraz wyprawy i wpływają na jej zapis w pamięci:)
-
2014/06/12 15:17:17
Mam na oku pewne spółki ale nie każdy chce się ot tak zgodzić na sprzedaż spółek które rozwijał.
-
drewhome
2014/06/16 10:42:02
taka wyprawa to podróż życia
-
automator1
2014/06/25 15:53:43
Niezła wyprawa, będziesz mieć wspomnienia na całe życie.
-
brmmed
2014/07/10 03:07:21
Chciałabym coś takiego przeżyć :)
-
Gość: Dorota, *.adsl.inetia.pl
2014/10/28 22:22:08
Jestem pod ogromnym wrażeniem! :) Twojego bloga odwiedzam często i za każdym razem czytając wpisy przypominają mi się słowa Marka Twaina :
"Za dwadzieścia lat bardziej będziesz żałował tego, czego nie zrobiłeś, niż tego, co zrobiłeś. Więc odwiąż liny, opuść bezpieczną przystań. Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj".
Ja w dążeniu do swoich marzeń i z miłości do podróżowania założyłam własny biznes, kupiłam gotową spółkę mbiuro.com/wirtualne-biuro-za-darmo/.
Rozkręcenie własnej firmy nie zajęło mi dużo czasu a teraz mam większe możliwości, przede wszystkim nie ograniczają mnie koszty, które jak wiadomo - są dość wysokie jeśli podróżuje się w dalekie zakątki świata ;)
Jeszcze raz cytując Mark'a Twain'a: "Złap w żagle pomyślne wiatry. Podróżuj, śnij, odkrywaj" - polecam! :)
-
finatio
2014/11/19 11:05:44
Wrócisz kiedyś?
-
Gość: budowanie domów pod klucz, *.koba.pl
2015/02/17 13:55:37
Trzy dni bez snu? Ja bym nie dała rady:) Podziwiam i pozdrawiam.